Image
Image Image

Było gorąco, głośno i pot kapał z sufitu

Grupy LASTWAR nie trzeba specjalnie przedstawiać wszystkim tym, którzy znają historię polskiego undergroundu. Nagrali m.in. świetne demo „Skazani na zagładę”. W czasach kiedy ten materiał był promowany, miałem przyjemność korespondować z liderem grupy - Michałem Wąsewiczem. Postacią niezwykle oddaną muzyce heavy metalowej.

„Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem - tak”. Po 14 latach znów dane jest mi wymieniać poglądy z Michałem. Oto efekty.

Witaj Michał! Powiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką heavy?

Cześć Wojtek! To bardzo odległa historia. Naprawdę mocno się cofnęliśmy w czasie do początków lat 80-tych. Byłem może w 3 klasie podstawówki kiedy zainteresowałem się muzyką rockową. W ten świat wciągnął mnie kolega z klasy. Chłonąłem wtedy wszystkie mocne dźwięki, które do mnie docierały.

Fascynacja niektórymi zespołami zaczynała się od zdjęć np. KISS czy JUDAS PRIEST. Już wtedy pokochałem wiele kapel, których słucham do dziś : BLACK SABBATH, DEEP PURPLE, URIAH HEEP, MOTORHEAD, UFO, IRON MAIDEN, SAXON i wiele innych.

Sam zainteresowałeś się muzyką?

Jak już wspomniałem wcześniej, to kumpel z klasy wciągnął mnie w świat muzyki. Miał sporą kolekcję nagrań na szpulowcu. Ja to wszystko z kolei kopiowałem na swojego ZK 140. Wiesz - jakość tych nagrań była żadna, ale to wtedy nie miało większego znaczenia. Liczyła się sama treść. Jednak podstawowym źródłem płyt i wiedzy o muzyce było radio! Programy II i III były boskie, miały ogromny wpływ na edukację muzyczną młodych ludzi.

A pamiętasz pierwszy koncert na który się wybrałeś?

Takich momentów się nie zapomina. Pierwszym moim koncertem był LOMBARD w wągrowieckim kinie. Lud był wtedy spragniony rocka i sala była pełna. Było gorąco, głośno, pot kapał z sufitu, fani zniszczyli fotele. Pamiętam, że na koniec grali „Śmierć dyskotece”. Dla takiego dzieciaka jak ja było to ogromne przeżycie. Jednak takim pierwszym wielkim koncertem był SAXON w poznańskiej Arenie w 1986 roku. Dla mnie było to jak spotkanie z bogami. Nie spałem po nocach przed i po koncercie. To był szczyt popularności SAXON, trasa „Innocence Is No Exuse”. Koncert był wspaniały, żadnych słabych momentów. Do dzisiaj jestem dumny, że widziałem na żywo ten wspaniały zespół w tamtym czasie.

A jak to było wówczas w Wągrowcu? Mieliście przecież festiwal Thrash Fest czy jeśli chodzi o papiery - Thrash Hordies zine?

Tak. Za sprawą wielu osób w Wągrowcu w tamtym czasie trochę się działo. Wspomniałeś Thrash Fest 89. To była wielka impreza na stadionie, na którą zjechało mnóstwo fanów ciężkiego grania. Na scenie pojawiło się wiele gwiazd, m.in. TURBO, IMPERATOR, GOMOR, QUO VADIS, SLASHING DEATH, SCARECROW, EGZEKUTHOR. Przyjechał też VADER, ale zabrakło dla nich czasu! W to trudno uwierzyć, ale przecież nie każdy od razu był wielki. Byli goście zza granicy m.in. zaczynający wtedy karierę SAMAEL - grali wówczas w duecie!

Dwa lata wcześniej, w 1987 roku w Wągrowcu również odbyła się metalowa impreza pt. „Muzyczne Forum”. Na scenie amfiteatru zagrali wówczas: PIEKIELNE WROTA, GULIWER, STALKER, IMPERATOR, DRAGON, MERCILESS DEATH, KATHARSIS, RAXAS, OPEN FIRE, DESTROYER, HARON z Kmiołkiem na bębnach! Można powiedzieć, że same legendy. Oczywiście tak jak wspomniałeś wychodziły ziny tj. „Thrash Hordies” czy „Crionics” i kilka innych, których tytułów nie pamiętam. No i działało parę kapel - nie tylko LASTWAR. Generalnie jak na tak małe miasto środowisko metalowe było niezwykle liczne i silne. Prawie każdy w jakiś sposób działał.

W latach 80-tych w oficjalnej prasie relatywnie sporo pisało o tym naszym metalu… Jak to było z Tobą? Miałeś jakieś ulubione audycje w radiu czy właśnie papiery do poczytania?

Wspominałem już o ogromnym wpływie radia na moje muzyczne wychowanie. Wiadomo - zdobycie ulubionych nagrań na winylu graniczyło wtedy z cudem. A więc radio: Program II i III. „Trójka” zawsze w niedzielę w południe grała jakąś metalową płytę, a wieczorem leciały całe dyskografie. W poniedziałki były „Metalowe Tortury” Manna. No i „Wieczór Płytowy” nadawany późno w nocy żeby uniknąć zakłóceń w czasie nagrań. W programie II był „Klub Stereo”, a później „Muzyka Młodych” - Marka Gaszyńskiego. Naprawdę muzycznych audycji na wysokim poziomie było w latach 80-tych mnóstwo i czerpałem z tego garściami.

TV też więcej uwagi poświęcała naszej muzyce. Były zajawki z wizyty IRONÓW w 1984 roku. Był fragment koncertu UFO z Areny w 1983. Trafiłem w TV kiedyś na koncert BLACK SABBATHNever Say Die”! Mann miał swój program „Non Stop Kolor”, gdzie można było obejrzeć koncerty lub filmy muzyczne. W prasie też się sporo pisało o metalu. Miałem stosy artykułów z tych pism. Najwięcej chyba o MAIDENACH. Ich koncert w Polsce w 1984 roku był wielkim wydarzeniem!

Czy to Ty byłeś założycielem LASTWAR? To było już prawie 18 lata temu…

Tak. To się ode mnie zaczęło. Było to pod koniec 1987 roku czyli parę dni po zakupie gitary (ha, ha). To była jedna z dwóch rzeczy, które bardzo chciałem mieć. Druga to skóra. Stać mnie było tylko na jedną - wybrałem gitarę. Czułem wtedy, że samo słuchanie muzyki mi nie wystarcza. Chciałem sam coś stworzyć, skomponować, mieć swoje nagrania. Miałem w sobie potrzebę czynnego udziału w tym metalowym zamieszaniu. Dlatego założyłem zespół.

Mieliście jakieś „dzikie” akcje w tamtych czasach na lub po koncertach?

Nie przypominam sobie byśmy mieli jakieś ''akcje'', jak to nazywasz. Może poza jednym przypadkiem, kiedy po koncercie w Rogoźnie w 1990 roku, gdzie graliśmy z ACID DRINKERS, HYPNOSIS i MADHOUSE musieliśmy uciekać przed miejscowymi uzbrojonymi w sztachety. Było gorąco!

Koncerty – graliście ich sporo z różnymi grupami m.in. GOMOR, IMPERATOR, SCARECROW czy PIEKIELNE WROTA....Czy przetrwały jakieś przyjaźnie z muzykami z tamtych lat?

Niestety kontakty się przez te lata pourywały. Czasami widuję się w Poznaniu z Maciejem z BETRAYERA, pisałem trochę z Cyjanem z DEAD INFECTION. Ale to wszystko. Sam jestem ciekawy, co porabiają muzycy z tych kapel.

Ciekaw jestem np. czy masz jakiś kontakt z Lucasem ze SPARAGMOS, którzy dzielili z Wami pamiętny split „Morbid Satisfaction”. Wiesz, że on nadal gra w zespole ANTIGAMA?

Z Lucasem również nie mam kontaktu. Cieszę się, że nadal gra, choć szczerze mówiąc kompletnie nie wiem o co chodzi w muzyce ANTIGAMY. Daleko odszedł od tego co robił w SPARAGMOS. A szkoda, to był świetny zespół.

A sama muzyka. Czy Twoje gusta uległy mimo upływu lata jakieś gwałtownej metamorfozie. Ważne w tamtych czasach były dla Ciebie SLAYER i SEPULTURA, ale otwarty byłeś też na innych ważnych wykonawców np. RUSH, PINK FLOYD czy M.OLDFIELD. Jak jest dziś?

W sumie to prawie nic się pod tym względem nie zmieniło. Może jedynie to, że słucham więcej tradycyjnego metalu i hard rocka niż death czy thrash metalu. Muzykę SLAYERA i SEPULTURY przeżywam tak samo jak przed laty. "Still Reigning" SLAYERA to arcydzieło, oszalałem jak to zobaczyłem. SLAYER to diament! Oczywiście czasami lubię zmienić klimat i posłuchać innych dźwięków. To zależy od nastroju.

Jak byś scharakteryzował „metalowca” z lat ? 80-ych? Różni się Twoim zadniem od tego dzisiejszego?

Zewnętrznie zdecydowanie tak. Nikt już przecież nie nosi obcisłych wokół kostek spodni i wycieru z nazwami kapel na plecach. Ćwieki też chyba nie są już modne. Teraz często metal niczym się nie wyróżnia z tłumu. Najważniejsze co w sercu. Chyba jedynym ponadczasowym elementem ubioru metala jest skóra tzw. „ramoneska”. Noszę taką chyba 16 lat i tak pewnie już zostanie.

Pierwsze demo LASTWAR "Skazani na zagładę" z niezapomnianymi kawałkami "Kara śmierci" czy "Droga szczurów" zostało nagrane w studio ARP w Szczecinie. Jak z perspektywy czasu wspominasz tamten materiał i pobyt w ARP?

Bardzo ciepło wspominam sesję nagraniową w ARP i mimo upływu lat z przyjemnością słucham materiału, który tam nagraliśmy. Było to nasze pierwsze zetknięcie ze studiem i myślę, że wyszliśmy z tego obronną ręką. Może to zabrzmi nieskromnie, ale w tamtym czasie mało kto mógł się poszczycić tak dobrze brzmiącym demo. To wszystko zasługa świetnego realizatora Artura Bursakowskiego. Już wtedy miał doświadczenie w nagrywaniu metalu i wiedział jak ten rodzaj muzyki musi brzmieć. Myślę, że wciągnął z nas wszystko na co nas było wtedy stać.

Image

Po dwóch latach trafiliście do Carnage Records - Mariusza Kmiołka. Warunkiem wydania "Darkness In Eden" były polskie teksty, prawda? Jak wspominasz okres współpracy LASTWAR i Carnage?

Kmiołkowi podobało się nasze pierwsze demo i chciał wydać nasz następny materiał pod szyldem Carnage Rec. Ale właśnie warunkiem były anglojęzyczne teksty. Jakoś sobie z tym poradziliśmy i tak się zaczęła nasza krótka współpraca. Jedno wydawnictwo i koniec. Ale to nie z winy Mariusza, choć wtedy widzieliśmy to inaczej. Wydał “Darkness...”, pomógł nam dostać się na parę imprez metalowych, czyli wszystko z jego strony było OK. Ale chyba był zawiedziony “ Darkness In Eden”. Materiał zabrzmiał fatalnie. Zlekceważyliśmy etap starannego doboru realizatora, poszliśmy na żywioł. O ile w przypadku “Skazanych...” to zadziałało - mieliśmy szczęście trafić na Bursaka - o tyle przy “Darkness...” przyniosło opłakane skutki.

Nie znoszę tego materiału, brzmienie jest męczące, głuche. Szkoda, bo muzycznie materiał był OK., poszliśmy do przodu od czasu debiutu. W tej sytuacji Kmiołek przestał się nami po prostu interesować.

Co działo się z Wami po "Darkness In Eden". Było demo 94 i...słuch po Was zaginął? Co było przyczyną rozpadu LASTWAR?

Po wydaniu “Darkness...” oblecieliśmy do końca lata 92 wiele metalowych imprez. Koncertowo był to wspaniały okres. Potem do lata roku następnego zawiesiliśmy działalność z powodu mojego wyjazdu za granicę. Dla zespołu miało to fatalne skutki. Oczywiście wznowiliśmy działalność, zagraliśmy parę gigów i zrobiliśmy nowy materiał, ale to już nie było to. Sqa zwątpił, razem z Egonem zaczęli tworzyć nowy band, straciliśmy wspólny cel. Specjalnie też nie promowaliśmy nowego materiału, zrobiliśmy go chyba tak bardziej dla siebie. Po moim powrocie z kolejnego wyjazdu, wiosną 94 dowiedziałem się, że Sqa zrezygnował z gry w LASTWAR. Coś tam z Egonem próbowaliśmy ratować, ale nic z tego nie wyszło. Zespół się rozleciał. Zabrakło wiary, determinacji i jasno określonego celu.

Czy grałeś gdzieś po rozpadzie LASTWAR? Można wiedzieć czym dziś zajmuje się Michał "Woniu" Wąsewicz?

Po rozpadzie kapeli dołączyłem na jakieś 1,5 roku do MIRACLE. W międzyczasie z ex- bębniarzem JUSTICE graliśmy kawałki LASTWAR, ale projekt się jakoś nie rozwinął. W 1996 roku razem z kolegą powołaliśmy do krótkiego życia projekt ALINOES SONS, połączenie elektroniki i thrashu. Nagraliśmy u Chraplaka demko, wyszła nawet ciekawa rzecz. No a w 1998 roku zacząłem grac w RANCID SAUCE – kapeli założonej przez Sqę i Egona po rozpadzie LASTWAR. A więc ten sam skład, ale zupełnie inna muza – takie coś jak PRIMUS. Klimaty więc dla mnie obce, ale miło było pograć ze starymi kumplami. Jak na razie to tyle, ale mam nadzieję, że jeszcze coś zdziałam. Tylko znaleźć na to czas.

Zawodowo zajmuję się pracą w studiu prepressowym.

Image

Czyli masz kontakt z kolegami z LASTWAR… Egon i Sqa - co u nich słychać?

Tak. Co jakiś czas się spotykamy, jednak raczej rzadko. Mieszkamy kawałek od siebie, no a poza tym każdy ma swoje życie. Egon dzieli czas między rodzinę, a granie na chałturach. Sqa zarządza ekipą budującą drogi, ale też gra. Nie słyszałem tej kapeli, ale ponoć grają starego, dobrego hard rocka.

Nagrania LASTWAR znalazły się także na różnych kompilacjach m.in. "The Posers Genocide" . Składanki, gdzie obok Was są nagrania GOREFEST czy VITAL REMAINS. Czy nadal masz wszystkie te kompilacje i pamiątki po grupie? Wiesz, chodzi mi o bilety, flyers, zdjecia, zines...

Tak, były jakieś kompilacje, ale nie ma się czym podniecać – to chyba nie były żadne oficjalne wydawnictwa. W archiwum mam “The Posers Genocide” i te wszystkie pamiątki jakie po LASTWAR się zachowały: kasety, zdjęcia, koncerty na video, ziny, plakaty, backstage itd. A… Nawet mam taśmę matkę z ARP ze “Skazanymi...”. Teraz to już antyk.

Wiesz, że amerykańska Cursed Productions nadal ma w swoim katalogu "Skazani na zagładę"?

Wiem. Gdzieś tam w necie zetknąłem się z Cursed Prod. Widziałem, że mają w ofercie to demo. Ciekawe czy schodzi...? To zaskakujące jakie rzeczy można tam znaleźć.

Czy jest w ogóle szansa na powrót LASTWAR na scenę?

To nierealne. Zbyt odległa to historia. Wątpię, abyśmy teraz dobrze się czuli na scenie jako LASTWAR... Zresztą czasu brak. No i Egon odszedł od metalu. Same przeciwności. Natomiast chciałbym coś jeszcze nagrać pod tą nazwą. To mogłoby być ciekawe.

Powiedz jeszcze czy jest taka książka lub film, które są Ci szczególnie bliskie?

W filmie lubię kiedy grają ludzie, a nie efekty. Najlepiej jeszcze jak obraz jest czarno-biały, nisko budżetowy jak np. “Wniebowzięci”. Duet Maklakiewicz / Himilsbach to fenomen. Oglądałem ten film ostatnio parę razy, cały czas bawi i zachwyca. Generalnie lubię klimat polskich filmów z tamtych lat. Z książką może być gorzej. Kiedyś czytałem dużo - teraz mało. Naprawdę nic nie przychodzi mi do głowy.

Bardzo dziękuję za rozmowę! Ostatnie słowo jest Twoje…

Chciałem za pośrednictwem Twojego pisma pozdrowić wszystkich wiernych fanów metalu. Jeżeli chcecie o czymś pogadać to piszcie na adres:

agama74@ neostrada.pl.

Na pewno odpiszę. Trzymajcie się (metalu)! Cześć!

Wojtas

----------BACK TO HELL----------