Z ramienia szkoły graliśmy czasem obok dziewcząt z chórków w spódniczkach w grochy
Na ten wywiad przyszło mi czekać tak długo, jak na żaden inny…
Co tu kryć - SLAUGHTER i BETRAYER były i są w gronie moich faworytów ostrego grania w Polsce. Pierwsze podejście do wywiadu z Berialem miało miejsce w 1996 roku, gdy szykowałem debiut NNCh. Wtedy nic z tego nie wyszło.
Później, już za pośrednictwem Magdy Okoń, drugi raz podchodziłem do tematu - i też bez powodzenia… Na szczęście przysłowie ludowe „do trzech razy sztuka” w tym przypadku okazało się trafne. Moim rozmówcą jest nie kto inny, a Piotr Berial Kuzioła.
Witam! Tak sobie siedzę i słucham utworu Bestial Death Metal, Twojego SLAUGHTER i zastanawiam się, czym para się obecnie Berial - jeden z najlepszych metalowych basistów, jakich miała metalowa scena w Polsce?
Witam również! Hm… Chyba grubo przesadziłeś z tym "najlepszym", bo pewnie byli lepsi. Może gdyby dodać "śpiewających" i to ze wskazaniem na to drugie właśnie, było by to może nieco bliższe prawdy - biorąc pod uwagę ówczesną rzeczywistość. Co by nie było minęło ponad 20 lat… Pozostawmy jednak ocenę jednego i drugiego fanom.
Czym się param??? Niczym nadzwyczajnym. W chwili obecnej planuję powrót do Polski po kilkuletniej emigracji. Staram się być zawsze blisko muzyki, ale ostatnio raczej amatorsko…
Teraz zapytam o pierwsze ważne dla Ciebie, jeszcze jako młodego chłopaka - zespoły. Możesz podać jakieś nazwy?
Rozumiem, że pytasz o początki obcowania z muzyką Hard & Heavy…
ACCEPT, RUNNING WILD, SAXON, BLACK SABBATH, LED ZEPPELIN, BUDGIE, WHITE WOLF, JUDAS PRIEST i inni… Miałem chyba 13 lat. Tak się zaczęło. Chwilę potem KREATOR, SLAYER….
I poszło… A dzięki komu zainteresowałeś się muzyką metalową?
Dzięki dwóm wujasom, którzy byli jak kumple i są po dziś dzień. Adam i Lechu, Pozdrawiam!!! Oddani i zbudowani z mocnego uderzenia, które zaszczepili też we mnie od najmłodszych lat… Pierwsze płyty, pierwsze chwyty gitarowe, koncerty itp… Zawsze wierzyli w moją obecność na muzycznej scenie, co jeden z nich przypomniał mi ostatnio przy małej wódce, mówiąc nieco pretensjonalnie, że "spierdoliłem sprawę", bo on jest pewien, że mogłem… Cóż, prawdopodobnie ma rację, ale trzeba żyć dalej…
Powiedz, jaką kapelę zobaczyłeś na żywo po raz pierwszy w swoim życiu?
Pierwszy poważny koncert to SAXON w Gdańsku-Oliwie w 1986 r. Niezapomniana moc i przeżycie na tamte czasy.
Ciekaw jestem jakie było wówczas, w połowie lat 80-ych środowisko metalowe w Koszalinie? Byliście Wy, PIEKIELNE WROTA, BLOODY PSYCHO… Kto jeszcze tworzył scenę w Waszym mieście i regionie?
…i to byłoby wszystko z tego, co pamiętam. Z tym, że PIEKIELNI mieli już jakiś dorobek, gdy zaczynaliśmy, a BLOODY PSYCHO, a właściwie SUPREMA, która potem przekształciła się w BLOODY PSYCHO powstała dużo później…
Założycielem SLAUGHTER był Ripper i Zdoła. Na początku zespół grał tradycyjny heavy metal, dopiero po Twoim dojściu do zespołu podkręciliście tempo, prawda? Jak wspominasz te początki zespołu?
Super. SLAUGHTER był z początku szkolnym zespołem i tam właśnie się zetknęliśmy. Najlepsze były przeglądy młodzieżowe, gdzie z ramienia szkoły graliśmy czasem obok dziewcząt z chórków w spódniczkach w grochy…Nie wiedzieć czemu nigdy nas nie wyróżniono ha, ha, ha… Co do podkręcenia tempa, to poszło samo. Zespół był wreszcie kompletny i to co nastąpiło potem było kwintesencją naszych inspiracji…
Czy przed SLAUGHTER grałeś w innym zespole?
Nie… Miałem tylko teoretyczny projekt z Siwym (założycielem BLOODY PSYCHO później), o wdzięcznej nazwie POSEJDON… Nie było ani składu, ani prób - nie licząc klepania w kolana czy krzesła, ale fama poszła "w miasto" i tak trafili do mnie chłopaki ze SLAUGHTER.
Kto jest autorem nazwy i logo SLAUGHTER?
Nazwa już była kiedy dołączyłem, ale logo to już mój projekt.
Były menago SLASHING DEATH - Axer mówi , że w czasach kiedy tworzyło się polskie podziemie znał tylko dwie formacje: VADER i MERCILESS DEATH. Jak było w Twoim przypadku? Jakie grupy wówczas były Ci znane?
Na pewno te, które wymieniłeś, a następnie PIEKIELNE WROTA i druzgoczący IMPERATOR… Później EGZEKUTHOR, ARMAGEDDON, SLASHING DEATH, PANDEMONIUM… i wiele innych
A jeżeli chodzi o ziny? Które tytuły Twoim zdaniem były pionierskie w naszym kraju?
Trudne pytanie jako, że minęło 20 lat, a jestem daleko od domu, gdzie przechowuję pozostałości tamtych czasów. Ale pamiętam Eternal Torment, był chyba no 1 w tamtym czasie. Infernal Death, Holocaust, poza tym Esoteric, Mandragora, Morbid Noizz. To tyle z pamięci, sorry jeśli pominąłem jakieś znaczące tytuły, ale wiem, że było ich dużo więcej.
Utwór SLAUGHTER usłyszałem po raz pierwszy w radiowej audycji Demo Top, prowadzonej przez Filipa Łobodzińskiego. Czy dużo słuchałeś w tamtych latach radia? Jakie to były audycje?
Nie przypominam sobie zbyt wielu audycji, gdyż nie słuchałem tak naprawdę zbyt dużo radia… Pamiętam Muzykę Młodych i Metalowe Tortury.
W lutym 89 roku nagraliście klasyczne demo polskiego podziemia - Into The Darkness.
"Szybsza niż śmierć muzyka, wsparta tekstami o apokaliptycznej wizji zniszczenia, panowania ciemności , zła i nienawiści zaskakiwała wszystkich thrashers siekającym wnętrznościami tempem, doprowadzającym do wrzenia mózgi pozerów" - tak poetycko podawało Wasze bio.
A jak Ty oceniasz ten materiał z perspektywy blisko 20 (!) lat?
Pytasz o muzykę czy bio??? Ha, ha, ha. Cóż, trudno mi to teraz jakoś obiektywnie ocenić… Nie był to może szczyt techniki, ale doskonale nadrobiony nieprzeciętnymi chyba aranżacjami, żywiołowością i ogólnym wizerunkiem zespołu.
Celowo nie użyłem tutaj słowa "image", gdyż kojarzy mi się ono z czymś trochę nienaturalnym, takim tylko na pokaz czy scenę. My byliśmy tacy również poza nią. Mięliśmy po 18 -19 lat… i chyba był to kawałek dobrej roboty skoro jeszcze dzisiaj wracamy do tego tematu.
Co dziwne (chyba), spotykam wiele opinii utrzymujących supremację tego materiału nad moimi późniejszymi dokonaniami z BETRAYER. Cóż, kwestia podejścia.
Na łamach Na Przełaj w 1989 roku mówiłeś o drugiej taśmie demo SLAUGHTER, która miał zostać nagrana w studio ARP w Szczecinie na przełomie września i października 89 roku. Jak wiemy, ten materiał nie został zrealizowany. Dlaczego zostałeś wyrzucony z zespołu?
Nie lubię wracać do tego tematu…Zwykłe szczeniactwo i niedojrzałość.
Na pewnym etapie pojawiły się problemy osobiste. Przyjście do SLAUGHTER nowego bębniarza - Nasty'iego (ex PIEKIELNE WROTA), a potem tak zwanego menago, doprowadziły do pewnych podziałów i konfliktów wewnątrz zespołu.
Kiedy nie dawałem już sobie rady z korespondencją, promocją i dystrybucją - rolą owego menago było przede wszystkim przegrywanie i rozsyłanie demówek i jemu przekazywałem kasę przysyłaną przez fanów na ten właśnie cel. Potem okazało się, że kiedy ja spędzałem czas w domu pracując nad promocją , odpisując na listy, wywiady itp. chłopcy dobrze się bawili za te właśnie pieniądze. To mnie rozjebało. Dochodziło do spięć. Ja kontra reszta. Do tego pojawił się inny problem . Ripperowi, który był liderem zespołu zaczęło chyba przeszkadzać, że jako frontman to ja jestem "w świetle jupiterów". Najpierw zaczął dośpiewywać drugi vocal, potem zaśpiewał cały kawałek, a następnie w świetle powyższych konfliktów stwierdził, że nadszedł jego czas.
Wiele lat temu napisałeś mi, że SLAUGHTER mógłby istnieć, a osobą, która walnie przyczyniła się do tego rozpadu grupy był niejaki Konrad Judas Malicki. Czy to prawda?
To właśnie Judas jest tym wspomnianym, wichrzycielskim menago (przez bardzo małe "m"). Był ex członkiem pierwszego składu PIEKIELNYCH WRÓT i dobrym kolesiem Nastiego. Dali radę skutecznie zniszczyć ducha i morale SLAUGHTER.
Acha, tutaj chciałbym przeprosić wszystkich tych, którzy nie otrzymali naszego demo te blisko 20 lat temu!!!
W tamtych mrocznych czasach polskiego podziemia SLAUGHTER promowała Magda Okoń z Gliwic, która była wówczas Waszym menago? Czy masz, mimo upływu lat kontakt z Magdą?
Tak, Magda początkowo została współmenago z Malickim, by potem zająć się wszystkim osobiście. O niebo, albo piekło lepiej… Magdę widywałem co jakiś czas przez te wszystkie lata, chociaż teraz mamy tylko sporadyczny kontakt przez net. Magda, byłaś i jesteś wielka!!!
Jak dużo koncertów zagraliście ze SLAUGHTER? Pamiętasz jakiś szczególny? Mam dla Ciebie cytat Krakusa z BLOODY PSYCHO: " Jedną z pierwszych kapel jakie zobaczyłem na żywo i pamiętam do dziś był SLAUGHTER w koszalińskim amfiteatrze. Utwór "Czas Apokalipsy", na scenie wybuchy, światła bo było to już po zmroku. To była naprawdę niezła rzecz"…
Tak, ten koncert pamiętam dobrze Generacja'89…On przekonał hermetyczne w tamtym czasie środowisko metalowe w Koszalinie do SLAUGHTER. Skończyła się niepodzielna hegemonia PIEKIELNYCH WRÓT. To było coś wielkiego dla nas "małolatów" i milowy krok naprzód. Wiara oszalała, a jurorzy, jako że była to cykliczna impreza wyłaniająca muzyczny talent roku naszego regionu, postanowiła nie przyznać nagrody nikomu ze względu na "zbyt niski poziom" ha, ha, ha…
Potem cała seria gigów… Drrrama, S'thrash'ydło, Wągrowiec i wiele innych. To był bardzo pracowity okres.
Demo Into The Darkness było rozprowadzane m.in. przez Metal Attack Promotion ze Szczecina. Orientujesz się może, w jakim nakładzie sprzedał się ten materiał?
Nie mam pojęcia…
W 1990 roku SLAUGHTER już bez Ciebie, nagrywa demo ... And Fenol For All. Później zmienia nazwę na LOVELY TYPHOID. Ty w maju 1990 roku zasilasz BETRAYER. Pamiętasz okoliczności w jakich trafiłeś do tego zespołu? I znów ostro za Twoją sprawą zostało podkręcone tempo w kapeli…
Cóż, to już nie był SLAUGHTER, a sam tytuł demówki wskazuje na to, co wtedy było najważniejsze dla chłopaków, he,he,he…Pamiętam ich występ w naszym mieście podczas którego wiara zaczęła tupać skandując: " Gdzie jest Berial??!!!". Serce rosło… Zmiana nazwy była chyba częściowo konsekwencją tego, iż wreszcie zrozumieli, że z muzyką SLAUGHTER już niewiele mieli wspólnego i pozostanie przy tej nazwie przyniesie im więcej szkody niż pożytku.
BETRAYER…Doskonale pamiętam nasze spotkanie. Pojechałem z kumplem na imprezę do Słupska, a że akurat był tam koncert - pojawiliśmy się i tam. Pamiętam jak stałem osłupiały patrząc i słuchając BETRAYER powalony potencjałem tego zespołu. Głód grania powrócił w tej samej sekundzie i przez moment naiwnie widziałem siebie na tej scenie. Potem wylądowałem na jakiejś domowej imprezie, a oni tam byli. Niemal natychmiast okazało się, że nadajemy na tej samej fali. Znali mnie ze SLAUGHTER. Niespodziewanie sami wyszli z propozycją. To było niesamowite. I zaczęło się…
Nagrane w 91 r. w studio CCS w Warszawie demo Necronomical Exmortis okazało się rewelacyjnym materiałem. Pamiętam promocję jaka towarzyszyła wydaniu tego materiału. To był dla Was znakomity czas. Zagraliście m.in. na Death Metal Festiwal w Jastrzębiu, a propozycję podpisania kontraktu złożył Wam nawet Dziuba, prawda?
Tak, prawda. Dziuba przymierzał się do nas dwa razy.
W Jastrzębiu nie miał żadnych szans jako, że byliśmy zżyci z undergroundem. Sam pewnie pamiętasz jak patrzyło się na kapele, które próbowały się w ten sposób sprzedać i co mówiło się o Dziubińskim. To była kwestia honoru. Na dzisiejsze czasy źle pojęta. Po jakimś czasie, gdy rzeczywistość zaczęła się zmieniać i docierało do nas, że tego typu ruch jest nieunikniony, przyszła druga nieformalna propozycja podsycona chyba świeżym rozstaniem z ówczesnym menagerem Mariuszem Kmiołkiem.
Zostaliśmy zaproszenie na jakiś duży koncert, nie pamiętam nawet co to było. Grał tam DEICIDE. Po koncercie czekaliśmy na ruch Dziuby. Poszedłem do niego po niewielką gażę za występ - myśląc, że nastąpi gadka zaczepna odnośnie ewentualnej współpracy. Nie dość, że to nie nastąpiło, przy rozliczeniu dostałem kwitek "wynagrodzenie za sprzątanie" czy coś w tym stylu. Kurwa, ja rozumiem, że uciekał od podatków, ale nie tak werbuje się kapelę. Potem nie chcieliśmy już rozmawiać.
Na koncertach, które graliście z BETRAYER poznaliście niezliczoną ilość kapel. Graliście m.in. z MESSIAH, MORBID ANGEL czy CARCASS. Z jakimi polskimi lub zachodnimi kapelami imprezowało się najfajniej? Masz zapewne masę wspomnień. Czy mógłbyś którąś przytoczyć?
Z tych zagranicznych można by dodać choćby wspomniany DEICIDE, DEATH, THERION, PROTECTOR, SAMAEL czy SINISTER, ale najmilej wspominam kolesi z CANNIBAL CORPSE, z którymi było nam dane zagrać trzy czy cztery razy. Naprawdę spoko kolesie…
Spotkaliśmy na swojej drodze większość polskich kapel tamtego okresu. Tradycyjnymi niemal były nasze burzliwe imprezy z łódzkim PANDEMONIUM. Mieliśmy nawet nazwę dla tego zjawiska… BETRAYDEMONIUM… ha, ha, ha. Po jednej z takich akcji spędziłem nawet noc na dołku razem z Żubrem. Ave Żuber!!!
Grałeś na wszystkich ważnych imprezach podziemnych w Polsce, poczynając od Sthrashydła czy Shark Attack...Jak oceniasz te wszystkie zadry i animozje pomiędzy fanami jednego gatunku muzyki? Czy Ty bądź, któryś z Twoich kolegów z zespołu został kiedyś skrojony?
Zawsze potępiałem tego typu praktyki i nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć. Cóż, świat nie jest idealny i dzieli się na ludzi i taborety - tak w skrócie…
Nie przypominam sobie, aby któryś z nas padł ofiarą tego procederu, ale kilka razy było blisko. Na szczęście zazwyczaj kończyło się poklepywaniem po plecach, przybiciem piony albo wspólnym browarem, kiedy odkrywano kim jesteśmy. Przynajmniej dla kapel mieli jakiś szacunek.
W roku 1993 VADER wydał The Ultimate Incantation. Przed nagraniem płyty grupę opuścił Jackie (1992), w jego miejsce pojawiłeś się Ty. Jak współpracowało się z Peterem? Dlaczego odszedłeś z VADER?
Bardzo miło wspominam współpracę z VADER, a z Peterem zwłaszcza… Niestety po podpisaniu kontraktu z Earache Records i kilku miesiącach przygotowań do nagrania płyty nastąpił szereg dziwnych zdarzeń. Peter z Docentem sami popłynęli do Szwecji nagrać całą płytę (prawdopodobnie z pobudek czysto ekonomicznych). Tutaj rola Kmiołka nie była bez znaczenia. Ponadto człowiek ten był też managerem BETRAYER. Okazało się, że nas okraja spychając nas na drugi tor i koncentrując się wyłącznie na sukcesie VADER.
Odszedłem, gdy dano mi do zrozumienia, iż oczekiwano ode mnie pozostawienie BETRAYER.
W 1994 roku ukazuje się znakomity materiał Calamity. BETRAYER miał chyba niezłą promocję na zachodzie, a prawa do dystrybucji Calamity nabyła wytwórnia Nuclear Blast. Kiedy ostatni raz słuchałeś Calamity? Lubisz wracać wspomnieniami do tego materiału?
Po rozpadzie zespołu nie dotykałem płyty przez dłuższy czas.
Nie wiem, coś we mnie pękło, tak jakbym chciał zapomnieć. Jakaś taka dziwna autoreakcja. Teraz od czasu do czasu wracam do tych nagrań. Wciąż wydają mi się dość świeże i próbuję wyobrazić sobie, jak BETRAYER brzmiałby dzisiaj.
W 92 r. na łamach Thrashem Em All mówiłeś : "BETRAYER jest sensem mojego życia". Po dobrym przyjęciu przez ludzi Calamity, gdy wydawało się, że w szeregach BETRAYER wszystko gra, jak w dobrze naoliwionej maszynie, zespół nieoczekiwanie zawiesił działalność. Dlaczego tak się stało?
Trochę podobnie jak w przypadku SLAUGHTER. Niedojrzałość i brak profesjonalizmu. Na ironię prowodyrem rozpadu był znowu Ripper. Już w studio podczas nagrań zakomunikował, że nie będzie grał death metal. Poświęcił po raz kolejny zespół u progu "kariery" dla osobistych, wręcz egoistycznych pobudek i planów.
Po kilku miesiącach rozstaliśmy się … lecz historia lubi się powtarzać i po jakimś czasie Ripper zrobił dokładnie to samo, co po rozpadzie SLAUGHTER, czyli własny projekt z Nasty'm na bębnach (kolesiostwo górą!!!), a Molly dał się zmanipulować i absurdalnie wkręcić na bas. Nic nie miałbym przeciwko, gdyby nie zaczęli grać pod szyldem BETRAYER… i to za moimi plecami. Znowu się jednak nie udało i zaczęli głupczyć zmieniając ironicznie nazwę na TETMAYER czy coś tam. Aż polegli.
Czy kiedykolwiek po rozpadzie próbowałeś reaktywować BETRAYER? Czy są w ogóle jeszcze na to jakieś szanse?
Ja nie… Ale po jakimś roku przejeżdżając przez Słupsk zajrzałem do Mollego i zapytał mnie on co myślę o reaktywacji… bez Rippera. Powiedziałem "nie". Czułem się wydymany i byłem totalnie zawiedziony postawą jego i Ryja w tej sytuacji. Kwestia honoru i zaufania. Wielu ludzi pytało mnie, dlaczego sam nie kontynuowałem dzieła. Cóż… nie jestem indywidualistą. Mocno wierzyłem w siłę ducha całej grupy. Bez tego sukces by mnie nie cieszył.
To nie sztuka zebrać garść muzyków i jechać na znanej nazwie. To przecież już nie byłby ten sam zespół. Taka moja skomplikowana filozofia, na której nie koniecznie wygrałem… Reaktywacja? Niech ktoś mnie przekona, że to miałoby sens i szansę powodzenia.
Do tej pory można kupić w necie płytę BETRAYER wydaną w 2004 roku przez rodzimą Apocalypse Productions. Na krążku znajduje się materiał Necronomical Exmortis i Calamity. Czy jest to wydawnictwo legalne?
Nikt z nas niczego nie podpisywał i prawdopodobnie jeszcze wrócimy do tematu. Swojego czasu rozmawiał z nami o tej kwestii Tomek Ryłko z Polskiego Radia, ale nie dokończyliśmy. Trochę to nie eleganckie…
Czy utrzymujesz kontakt z muzykami SLAUGHTER i BETRAYER? Alex, Nasty, Romer, Zdoła, Ripper, Ryju…Wiesz może, co u nich słychać?
Zdoły nie widziałem przez wieki, Alex i Romer do dziś się kumplują i spotykam ich raczej przypadkowo. Nasty jest gdzieś na Wyspach, ale za nim akurat nie tęsknię, Ryja też nie widziałem od lat… Molly tułał się po Polsce i świecie, miał jakieś poważne kłopoty i nie wiem czy z nich wybrnął.
Jedyną osobą, z którą utrzymuję kontakt jest Ripper, pomimo tych wszystkich głazów, które rzucił mi pod nogi, bo z drugiej strony nie wiem jak potoczyłaby się cała historia, gdybym nie spotkał go na swojej drodze. Nadal uważam, że był ponadczasowym kompozytorem i aranżatorem tamtych czasów. Teraz łączy nas temat ciężkich motocykli. Wracam zaraz do kraju i może coś jeszcze pogramy.
Co działo się z Tobą po rozpadzie BETRAYER? Grałeś gdzieś? Ponoć miałeś lokal w Koszalinie? Prawda to?
Wyjechałem z kraju w 1997roku. Ucieczka od przeszłości? Pogoń za przyszłością? Chyba jedno i drugie…
W muzyce jestem raczej amatorsko, jeśli w ogóle. Przez moment brałem udział w takim rock - metalowym projekcie w Londynie. Co do lokalu… Tak, po powrocie do kraju otworzyliśmy z kumplem "Gothic", taki rock-metal pub. Fajny klimat i zabawa. Małe koncerty, ale nie szło z tego żyć pomimo, iż był to najlepszy lokal tego profilu w naszym mieście. Na razie oddaliśmy lokal w dzierżawę i nie powiedziane, że przy sprzyjających warunkach temat nie powróci…
A czy nie "ciągnie wilka do lasu", aby jeszcze pograć? Założyć przez ramię bass z pasem ozdobionym odwróconym krzyżem i zaśpiewać na żywca np. After Death lub Before Long You Will Die?
Wilk i las… czy można jedno od drugiego oddzielić??? Ciągnie! Pewnie, że ciągnie… Ale nie mówmy o rzeczach raczej irracjonalnych.
Powiedz jakbyś porównał starego metalowca z lat 80-ych do tego dzisiejszego? Różnią się jakoś mentalnie?
Myślę, że trochę za pewno. Tak jak cała nasza rzeczywistość.
Kiedyś wszystko miało inny wymiar i wartość i trudno to ocenić. Można by rzec, że kiedyś metalowiec musiał mieć więcej cywilnej odwagi, aby na przykład nosić długie włosy, skórę czy podarte spodnie. Walka z nauczycielami, wytykanie przez sąsiadów, zrzędzenie rodziców. Teraz nic nikogo nie dziwi, wszystko każdemu wolno. No to chyba lepiej, bo przecież jesteśmy wolni, z drugiej zaś strony walka z przeciwnościami losu jakoś jednoczyła i dawała poczucie przynależności do grupy.
A kult malowanych płócien? A zdobycie fajnej skóry, koszulki czy jeans'ów… Nie było łatwo, ale przez to mieliśmy krojenie i temu podobne rzeczy. Nie wspomnę o sprzęcie. To była wielka, czarna dziura!!! Nawet w najlepszych czasach mojej przygody z muzyką nieosiągalne było to , co dzisiaj za śmieszne pieniądze może kupić każdy małolat i waląc w struny brzmi tak, że wydaje mu się, iż zdobywa świat… Każda epoka rządzi się swoimi prawami i nie należy tutaj szukać porównań.
Ponad 20 lat temu w jednym z zinów wymieniałeś wśród swoich ulubionych zespołów m.in. DEATH, BULLDOZER, NAPALM DEATH czy U2. A jak sytuacja wygląda obecnie? Czego słuchasz ostatnio?
Zależy… Słucham naprawdę różnej muzyki.
Ostatnio niezbyt dużo thrash, death czy black. Jeśli już, to sięgam po którąś ze starych płyt KREATOR, SLAYER, MORBID ANGEL czy SEPULTURA. Nowości na tym rynku prawie nie znam. Wróciłem troszkę do korzeni i słucham więcej grunge itp… ALICE IN CHAINS, TEMPLE OF THE DOG, SOUNDGARDEN, PEARL JAM czy CREED. Kwestia nastroju.
Ogromne dzięki za wywiad Berial! Jeśli chcesz coś dodać, to proszę…
Dzięki stary!!! To fajna sprawa, że temat wciąż powraca. Szkoda jednak, że tyle tylko nam pozostało. Wspomnienia. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy nas wspierali i przeprosić tych, których zawiedliśmy nagłym zniknięciem. Zegar odlicza sekundy, minuty, godziny dni i lata… bezpowrotnie. Pamiętajcie, aby nie schodzić z raz obranej drogi, choćby była ciernista i kręta… Stay morbid!!!