Moja matka, aby nie narażać się sąsiadom, załatwiła nam salę w szkole dla głuchych
Po 22 latach od premiery na rynku ukazała się płyta CD - sygnowana przez Thrashing Madness Records, z pierwszym materiałem szczecińskiego MERCILESS DEATH. Eternal Condemnation to dla wielu z Was, w tym i niżej podpisanego, wyśmienita porcja muzyki. Zaś sam MERCILESS DEATH, to niewątpliwie jeden z najbardziej wpływowych zespołów lat 80-ych. Moim rozmówcą był Grzegorz „Wiechu” Miszuk.
Słowem wstępu…Moje odpowiedzi, to tylko i wyłącznie moje opinie i poglądy. Moja pamięć i moje spojrzenie na omawiane sprawy. Inni z zespołu mogą mieć swoje zdanie i poglądy - nie koniecznie zgodne z moimi, tym bardziej, że minęło trochę lat i ludzie się pozmieniali. O.K? Grzegorz „Wiechu” Miszuk – MERCILESS DEATH
Zacznijmy od samego początku…Chodzi mi o Twoje początki poznawania muzyki. Czyli pierwsze ważne dla Ciebie zespoły i kiedy to wszystko się zaczęło?
To bardzo proste pytanie. Przez przypadek w roku 1980 wpadła w moje ręce szpula nagrana przez mojego starszego brata na szlachetnym magnetofonie ZK 120, a na niej Back In Black - AC/DC. Chciał to skasować , ale nigdy już mu się to nie udało. Tak się zaczęła przygoda z metalem. Pierwszą płytą, którą sam nagrałem było Women and Children First - VAN HALEN. Obie te płyty już w postaci CD zajmują po dziś dzień zaszczytne miejsce na mojej półce.
Potem już było standartowo: JUDAS, ACCEPT, IRON MAIDEN, SAXON, TSA itp. itd., aż nastała era Thrash Metalu i wszystko się zmieniło…he,he. Po dziś dzień SLAYER.
Dzięki komu zainteresowałeś się muzyką metalową?
Dzięki przypadkowi – patrz punkt wyżej. Usłyszałem i pokochałem i pomimo wieku nie przeszło mi do dzisiaj. Jestem teraz bardziej wybredny i trudno mnie zadowolić byle łupaniną. Jednak wciąż ku rozpaczy najbliższych, słucham najostrzejszych odmian grania.
A jaką kapelę zobaczyłeś na żywo po raz pierwszy w swoim życiu?
A kto to pamięta. W latach ’80 chodziłem na wszystko, co grało w mieście - niezależnie od stylu. Pierwszy „metalowy” koncert to TSA. Pierwszy prawdziwy, metalowy to pierwsza trasa IRON MAIDEN w Polsce i dwa koncerty dzień po dniu: Poznań i Wrocław, chyba tak to było.
Czy zanim trafiłeś do MERCILESS DEATH grałeś z jakimiś innymi zespołami?
Ja nie trafiłem do MERCILESS DEATH, ja to tworzyłem od podstaw. Oczywiście nie sam. Zaczęliśmy grać z Bodziem około 1984 pod szyldem BLOODY PRINCE. Potem na skutek rotacji w składzie, a przede wszystkim dojrzewania, jako muzycy i twórcy - doszliśmy do etapu MERCILESS DEATH.
Ciekawi mnie, jakie z Twojej perspektywy było wówczas, w latach 80-ych środowisko metalowe w Szczecinie?
Zajebiste. Było nas naprawdę bardzo wielu. Nie przeszedłeś ulicą żeby nie trafić na kilku gości w katanach albo skórach. Wtedy naprawdę Szczecin rządził, jeśli chodzi o ilość wyznawców metalu. Potem zaczął rządzić i na koncertach he,he. Ale tak całkiem na poważnie, to było zajebiste, że tylu ludzi słuchało wtedy tej muzy. Oczywiście byli i tacy, co tylko udawali, że słuchają żeby dostać się do grona metali, ale pozerów nie brakuje i dzisiaj.
Nie brakuje. Zaliczyliście start w przesłuchaniach do Jarocina ‘86 jeszcze jako BLOODY PRINCE? Ponoć występ nie należał do zbyt udanych?
Nie mieliśmy bladego pojęcia o estradzie. Zetknęliśmy się w jarocińskim MDK-u po raz pierwszy z odsłuchami na scenie, z profesjonalnym nagłośnieniem itp.itd. Po prostu zjaraliśmy się, zanim zaczęliśmy grać. Zaczynaliśmy numer ze trzy razy i nie dograliśmy nawet do połowy. Przeprosiliśmy, podziękowaliśmy i poszliśmy prosto na dworzec. Było to jednak świetne doświadczenie. Tak naprawdę od tej wpadki zaczęliśmy poważnie traktować granie i solidnie przykładać się do naszej techniki. Uważam, że był potrzebny taki kubeł zimnej wody, naprawdę wtedy wiele się zmieniło.
Jakie covery graliście na początku Waszego muzykowania? Parę lat temu, gdy przeprowadzałem wywiad z Darkiem Stevem Wiąckiem (Daily Horror zine #1) mówił on, że BLOODY PRINCE to na samym początku była muzyka w stylu ACCEPT. Tak rzeczywiście było?
Ja wiem czy to przypominało ACCEPT? Raczej nie, to były takie rockowe numery na przesterowanych gitarach. Czy można to było do czegoś porównać ? Nic nie przychodzi mi do głowy. Uczyliśmy się grać na numerach TSA i LADY PANK he,he… Więc sam sobie wymyśl do czego to było podobne.
Wiele czasu upłynęło zanim byliśmy w stanie zagrać cover SLAYERA. Pomińmy styl z początków naszego muzykowania milczeniem. Powiem Ci w sekrecie, że posiadam jedno nagranie z tamtego czasu zarejestrowane na Grundingu u mnie w domu. Uwierz - nie chciałbyś tego usłyszeć. Potem to się zmieniało, było coraz brutalniej i coraz szybciej. Dochodziły pierwsze dźwięki zza oceanu, więc i na nas miało to wpływ.
A pamiętasz taki materiał MERCILESS DEATH nagrany w 1985 roku w pokoju Stevea pt. „Dla Stevea głupota”? Jak sąsiedzi znosili Wasz próby w mieszkaniach w blokach?
Nie mogę pamiętać. Nazwę MERCILESS DEATH przyjęliśmy chyba na początku 1987 roku. To raz. Dwa nigdy nie graliśmy u Stevea w domu! (No to Steve wprowadził mnie w błąd opowiadając na łamach Daily Horror o tej taśmie – WOJTAS). Może nagrał to Ozzy (MORTUARY) z Johnym i Dżejem, od których to „odkupiliśmy” potem nazwę.
W domach graliśmy dość długo i było zabawnie. Zaczynaliśmy u Bostona, potem u Bodzia, a potem już w pełnym składzie u mnie na 8 piętrze – MASAKRA. Było tak „fajnie”, że moja matka, aby nie narażać się sąsiadom załatwiła nam pierwszą salę w szkole dla głuchych ???!!!!! To nie żart. Tam mogliśmy grać naprawdę głośno.
No, niewątpliwie he,he…A na czym polegała rola Wojtka Rybaka? Jak wiele zawdzięcza mu zespół? Jesteś w kontakcie z Wojtkiem?
Z samym Wojtkiem już dawno kontaktu nie miałem, ale jakiś czas temu pisałem z jego synem. Nawet przez jakiś czas działała strona MERCILESS DEATH zrobiona przez syna Wojtka. On naprawdę był naszym fanem - dzięki taśmom znalezionym u ojca.
Wojtek bardzo nam pomógł. To on tłumaczył teksty na Eternal i nie tylko. Sam był autorem tekstów. To on kopiował w domu wszystkie kasety i rozsyłał je po ludziach w kraju. To on stworzył pierwsze ulotki, gazety itp. do promocji Eternal Condemnation.
Jaka była jego rola? Moim zdaniem, to właśnie on, a nie kto inny był przez długi czas był tym szóstym członkiem zespołu. Takie jest moje zdanie.
No i Mariusz Kmiołek. Dzięki niemu ukazały dwa materiały MERCILESS DEATH – Holocaust i Sick Sanctities? Jak wspominasz współpracę z Carnage Records?
Fajnie, że ktoś - patrz Kmiołek to wydał. Współpraca ? Następne pytanie, proszę!
Wspomnę tylko, że Holocaust ukazał się na rynku w momencie, gdy my nagrywaliśmy już Sick. „Tłoczenie winyli” zajęło strasznie dużo czasu. Mimo wszystko wielkie dzięki, bo gdyby nie Carnage - pewnie nikt by tego nie wydał.
W mrocznych latach 80-ych graliście na takich imprezach jak Thrash Camp czy Sthrashydło? Fajne były te spędy?
No fajne były, a jakby mogło być inaczej. Spotykali się kolesie z całej Polski , którzy się długo nie widzieli. Bywało naprawdę fajnie, gorzej było po powrocie do domu he,he.
Home sweet home…Jakie kapele z tamtych czasów wspominasz jako najlepszych kompanów do wypitki? Axer Wasze spotkanie na Thrash Camp wspominał na łamach mojego mojego NNCH zine # 3, tak: „Sporo piło się z gościami z MERCILESS DEATH. Zwłaszcza z Kasiarzem i Wieśniakiem, którzy mieli do tego szczególne zacięcie”….
A i owszem sporo się wtedy piło. Człowiek młody był, to i wlać w siebie więcej mógł. Graliśmy dużo imprez ze SLASHING DEATH i VADEREM, więc jakoś sobie przypadliśmy do gustu. A Axer też zawsze z nimi jeździł, więc zdarzyło nam się wspólnie nie raz, nie dwa he,he…
Lubiłem też zawsze przy dobrym winku pogadać z chłopakami z bydgoskiego SCARECROW. Dobrze nam się razem spożywało. W ogóle trudno by wszystkich wymienić. My byliśmy otwarte chłopaki i nie mieliśmy problemów z akceptacją. Kolesie z DRAGONA, THRASHER DEATH, VADER, SLASHING i wielu, wielu innych. To byli naprawdę fajni ziomale i zawsze będę ich miło i z sentymentem wspominał.
Kontynuując pijacki wątek… Zapytany przeze mnie (NNCh zine #4) Jancarz z GRÓPY YMADŁO o Was odpowiedział: ”Z MERCILESS DEATH to ja współpracowałem w pochłanianiu ogromnej ilości win owocowych”. Pięknie, pięknie he,he. Co Ty na to?
No tak było. W Szczecinie było wtedy wiele kapel i każdy z każdy się znał.
Jedni do drugich wpadali na próby, a z pustymi rękoma nie wypada przychodzić w odwiedziny, to różnie się takie próby kończyły. Co się uwziąłeś na te wina? Ja zawsze byłem i do dzisiaj jestem zwolennikiem piwa, a wino to był środek zastępczy z braku kasy.
Nic dodać nic ująć – dlatego tak często pojawia się tutaj wątek taniego winka…Po którym często człowiekowi biła palma i dochodziło do ekscesów, prawda?
No niestety… Szczecin z tego słynął, takie czasy. Na każdym większym koncercie był jakiś dym, ale żebym coś zapamiętał szczególnie ? Raczej nie.
Skoro jesteśmy przy tych tematach…Ponoć jeden z pierwszych wokalistów MORTUARY został śmiertelnie pobity. Czy znasz może tę historię?
Słyszałem o tym, jednak nie znam kompletnie szczegółów, więc nic nie mogę powiedzieć.
Jak oceniasz te zadry między metalowcami? Czy Ty bądź, któryś z Twoich kolegów z zespołu został kiedyś skrojony?
Totalna głupota, jak ta z kibolami piłkarskimi.
My nie mogliśmy być skrojeni – po pierwsze byliśmy ze Szczecina, a to Szczecin kroił najwięcej. A po drugie - mieliśmy znajomych , dzięki MERCILESS DEATH w całej Polsce, więc można powiedzieć, że byliśmy neutralni . Dla mnie to po prostu debilizm, żeby walić kogoś po pysku za to, że jest z innego miasta.
Jak doszło do tego, że Leszek z Thrashing Madness Records wyda na CD Eternal Condemnation? Co dodatkowo będzie zawierał ten stuff?
To nie wiesz, jak do tego doszło? (Ty wiesz, że ja wiem, ale zapytać muszę he,he – WOJTAS).
Napisał do mnie, że jest zainteresowany wydaniem tego materiału. Ja się zgodziłem, inni też i tak jakoś wyszło. Fajnie jeśli po tylu latach ktoś będzie chciał tego słuchać. Mimo wszystko, to jest jakaś cegiełka w historii polskiego metalu.
CD ma zawierać Eternal Condemnation plus te same kawałki w wersji polsko języcznej + koncert z Jarocina ’88, na którym znajdują się dwa numery nigdzie dotąd nie wydane.
Na płycie będzie także w wersji multimedialnej album ze zdjęciami kapeli, polskimi tekstami i biografią. Myślę, że to naprawdę fajnie wydana płytka dla lubiących wspominać.
A jak Ty wspominasz z perspektywy czasu Eternal Condemnation? Dla wielu maniaków jest to kultowe demo…
Szkoda, że nie było wtedy możliwości nagrać tego w lepszych warunkach.
Jak na tamte czasy miało to naprawdę niezłego kopa i kilka niezłych pomysłów. Żałuję, że nie nagraliśmy drugiego dema. Sam jestem ciekaw, co by to było i jak zostałoby przyjęte. Jestem dumny, że brałem w tym udział i miałem wpływ na to jak to wyglądało.
Zdaje się, że Leszek z Thrashing Madness Records wyda wszystkie materiały MERCILESS DEATH?
Takie są plany. Jak nic nie stanie na przeszkodzie, to tak będzie. Oby do tego doszło.
W 1988 r. zespół wysyła zgłoszenie na Metalmanię ‘88. Po przesłuchaniu kaset zajmuje pierwsze miejsce, jednak po występie przed komisją dowiaduje się, że nie zagra na Metalmanii, gdyż decyzją ówczesnego prezydenta Katowic do występu nie ma prawa być dopuszczona żadna „satanistyczna" kapela…
Steve zaś opowiadał mi we wspomnianej rozmowie na łamach Daily Horror, że, tu cytat: „MERCILESS DEATH nie zagrali na tym festiwalu nie ze względu na teksty, a tekst, który usłyszał członek komisji (pan Hoffman z zespołu TURBO). Muzyka była bardzo dobrze przyjęta, ale na pytanie: Co robicie poza graniem? Johnny odpowiedział: Chlejemy tanie wina. Reszta była już oczywista. Jurorzy zrobili, co zrobili. I tyle”. Proszę o Twój komentarz…
Kolejna legenda, ale niestety tylko legenda. Owszem podobne pytanie padło, ale dotyczyło tego dlaczego w mieście, gdzie jest tylu metali jest tak niewiele kapel. Wysyp zaczął się nieco później - wtedy znane w Polsce były tylko MERCILESS DEATH i EGZEKUTHOR.
Odpowiedź: „…Bo wolą pić niż grać, a wy nie pijecie? A i owszem nie odmówimy”.
Po zakończeniu przesłuchań zaczepiła nas miła pani z lokalnej gazety. Zapytaliśmy dlaczego nas, a nie tych co wygrali? Odparła: bo tak naprawdę wszyscy twierdzą, że byliście najlepsi, ale nie możecie zagrać bo … i tu historia z panem prezydentem i wywiad dla lokalnej gazety.
Zakwalifikowano kapele ze stajni Dziubińskiego, a przesłuchania to ewentualne wyłapanie potencjalnych następców, a nie kwalifikacje na imprezę. Zresztą Dziuba i Hoffman kwalifikowali do Jarocina. Kapele należące do MMP, to duża scena - reszta mała – standard. Wtedy Dziubiński rządził niepodzielnie. Teraz to się zmieniło, na całe szczęście.
Był okres, kiedy EGZEKUTHORA zasilali muzycy MERCILESS DEATH. Marek i Ty. Został nagrany materiał pt. Hateful Subconsciousness. Może słów kilka o tym wydawnictwie? Jak wspominasz swój epizod w EGZEKUTHOR?
Bardzo pozytywnie. Epizod trwał dwa lata i skończył się po nagraniu 12 numerów dla wspomnianego wyżej Dziubińskiego na płytę. Mieliśmy podpisać kontrakt - nie podpisaliśmy. Dlaczego? Dowiedziałem się jakieś 15 lat po rozpadzie kapeli, tak wyszło.
Sam okres grania z Niedźwiedziem i Dymelem – super. Największe imprezy w Polsce – Metalmania i Metal Battle w Zabrzu. Świetna muzyka Dymela, kilka naprawdę zajebistych koncertów, nowe doświadczenia i nowe spojrzenie na muzykę. Nie żałuje tych dwóch lat.
To samo pytanie zadałem Siwemu z EGZEKUTHORA… Mam taki fragment tekstu ze starego Na Przełaj, który teraz zacytuję: „Podczas eliminacji wojewódzkich XIII OMPP zdobyli (EGZEKUTHOR) pierwsze miejce w kategorii zespołów heavy metal pokonując pseudolidera szczecińskiego metalu zespół MERCILESS DEATH”. Pod tym tekstem nikt nie podpisał się z nazwiska. Widnieje tylko podpis: Fan Club Heavy Metal Attack. W związku z powyższym, czy między EGZEKUTHOR a MERCILESS DEATH był jakiś konflikt?
Tak. Pamiętam to zdanie bardzo dobrze. Nawet wiem kto je napisał, tylko nie wiem dlaczego. Heavy Metal Attack nadal istnieje, więc każdy może wiedzieć, kto to napisał he,he. Najzabawniejsze jest to, że Kasiarz i Johny grali z Siwym. Niektóre numery powstawały jeszcze przy ich udziale, potem grali w MERCILESS DEATH.
Nigdy nie było animozji miedzy kapelami. Często imprezowaliśmy razem z Mordą, ale byli jacyś ludzie, którzy wypisywali takie bzdety. Po co? Nie wiem. Akustykiem EGZEKUTHORA był Marek Szukało - ten sam, który tak zajebiście nagrał Holocaut i Sick z nami.
Zapytaj tego, kto to napisał, dlaczego to zrobił. Znajdziesz go w Internecie he,he.
A pewnie, że zapytam…Ciekaw jestem czy masz kontakt z kolegami z MERCILESS DEATH z dawnych czasów. Czy wiesz co słychać u takich ludzi jak Kasiarz, Bodek, Cygan, Żyleta, Boston?
Mamy kontakt. Raz lepszy, raz gorszy. Raz częstszy, raz rzadszy. Ale mamy.
Każdy coś tam robi. Wiedzie swoje życie i ma teraz swój świat i swoje problemy. Nie wiem tylko, co się dzieje z Bostonem. Resztę czasami widzę - czasami gadamy przez sieć.
Bogdan był niedawno po 19 latach w Polsce. Była okazja pogadać przy lepszych trunkach, niż rozsławione tanie wina. Niebawem ma się zjawić też Kasiarz, także jakoś się tam po latach odnajdujemy.
Niestety dwaj muzycy MERCILESS DEATH już nie żyją: Sylwester Mysłek i Jarosław Figaszewski…Jaki obraz tych chłopaków został w Twej pamięci?
O Sylwku nie powiem nic. Przyszedł do kapeli, gdy ja z niej odszedłem. Nie znałem gościa. Co do Jarka, to jego śmierć zwaliła mnie z nóg. Planowaliśmy wspólne nagrania. Wszystko mieliśmy dogadane i ustawione, a zamiast tego Jarek trafił do szpitala, a w styczniu zmarł. Zajebisty kolega, przyjaciel, gitarzysta. Jego solówki rozwalają mnie do dzisiaj. Potrafił przemycić wirtuozerię solówek IRONÓW czy METALLICY do Death Metalu i zajebiście to brzmiało. Jednym z warunków podpisania kontraktu z Leszkiem było to, że na wydaniu Holocaustu zrobimy specjalną wkładkę oddającą hołd Jarkowi.
Wiem od jego siostry, rodziców i kolegów, że to było jego największe marzenie, aby wydać płytę. Holocaust będzie specjalnie dla niego.
W 1988 roku Bodek, Steve, Johnny i Ty trafiacie do psychiatryka w Gorzowie Wlkp. Niestety, Ciebie biorą do armii . Jak wspominasz swój pobyt tam, w woju?
Niestety, biorą do armii- nie wzięliby. Miałem wszystko załatwione. Ten sam lekarz załatwił armię Bodziowi i Stevowi. Poszedłem, bo tego wymagała moja sytuacja rodzinna. Dlaczego? Moja tajemnica.
W armii było ciężko, ale tam powstały wszystkie teksty wykorzystane później z EGZEKUTOREM. Tam było natchnienie do pisania he,he. A w drugim roku służby trafiłem do Szczecina i uciekając przez płot trafiłem na próbę do EGZEKUTHORA, więc nie ma tego złego …
Rozmawiamy niemalże w przededniu, gdy na rynku ma ukazać się Eternal Condemnation. Powiedz, czy jest szansa na koncerty lub reaktywację MERCILESS DEATH?
Nie ma i nie będzie !!!
Ale jest strona internetowa. Kto jest za nią odpowiedzialny?
W wolnych chwilach ja się w to bawię, na tyle ile potrafię.
Wiesz, jak będą kolejne płyty - trzeba będzie dać o tym znać, dlatego powstała ta stronka. Nic wielkiego, jednak zawsze można tam zajrzeć i dowiedzieć się czegoś nowego. Na razie jest tam tylko historia z czasów Eternal, ale kiedyś dodam resztę opowieści o moim graniu.
Czego ostatnio słuchasz w wolnej chwili?
Jestem strasznie wybredny i ciężko mi znaleźć płytę która mnie zadowoli.
Ostatnio? SLIPKNOT i MACHINE HEAD.
Dziękuję za Twój czas i odpowiedzi! Jeśli masz ochotę coś dodać , to bardzo proszę…
Dzięki. Mam nadzieję, że wywiad ze starym pierdzielem nikogo nie uśpi, a Eternal Condemnation przypadnie do gustu zarówno tym , którzy go znali jak i tym, co usłyszą to po raz pierwszy. THRASH TILL DEATH.
http://www.otostrona.pl/mercilessdeath